Przenoszenie kapliczki

Tuż przed dniem Wszystkich Świętych nastąpił oficjalny odbiór prac związanych z przeniesieniem i przeprowadzeniem robót renowacyjnych kapliczki św. Jana Nepomucena. Kilkusetletni obiekt znajduje się nieopodal ronda ks. Józefa Dziąga w Mińsku Mazowieckim. Zabytek, określany także mianem latarni umarłych, musiał zostać przeniesiony dalej od ulicy. Dotychczasowe usytuowanie jednego z charakterystycznych elementów pejzażu miasta nad Srebrną mogło powodować jego dalszą degradację. Inwestycję zrealizowała firma Remex Sp. z o.o. Sp.K.

Na odsiecz zabytkom.

-Bardzo dawno temu był to kraniec miasta, miejsce odludne, według wyobrażeń ówczesnych mieszkańców, opanowane przez demony. Naprzeciwko widoczne jest wzgórze cmentarne, kiedyś określane nazwą Łyse, wg podań ludowych siedlisko złych mocy. Wnioskujemy z zapisów historycznych, że prawdopodobnie w tym miejscu znajdował się zniszczony podczas potopu szwedzkiego drewniany kościół pod wezwaniem św. Krzyża – napisał o tym obiekcie Andrzej Czyżewski. Warto podkreślić, że realizacja tego niełatwego zadania składała się z pięciu istotnych elementów. Należały do nich: przygotowanie – planowanie przeprowadzenia prac, zabezpieczenie konstrukcji, montaż elementów stalowych służących do przeniesienia, przeniesienie oraz osadzenie kapliczki na nowym miejscu, a także prace renowacyjne. Przygotowaliśmy plan realizacji, obejmujący założenia obliczeniowe jak i szkice konstrukcyjne. Niestety jak to bywa w przypadku takich zadań nasze plany musieliśmy kilka razy zmieniać, ze względu pojawiające się nowe trudności. Naszym sprzymierzeńcem był czas, bardzo go szanowaliśmy, nie pozwalaliśmy aby działo się coś niegodnego z naszymi założeniami – powiedział koordynujący przebieg prac z ramienia Remexu kierownik budowy inżynier Józef Ciaś. Warto podkreślić, że w trakcie działań nie zabrakło nieprzewidzianych zdarzeń związanych z prowadzonymi robotami. – Pierwszym elementem zaskoczenia był bardzo zły stan techniczny fundamentu z cegły. Większość materiału była spękana, ulegająca już rozpadowi. Kolejnym elementem utrudnienia były kamienie w poziomie fundamentu, które utrudniały osadzenie elementów stalowych służących do podniesienia kapliczki – podkreślił Józef Ciaś. Za najtrudniejszy moment, element, urzeczywistnienia zadania uznał on samo oderwanie od gruntu/fundamentu i podniesienie kapliczki. – Pomimo wszelkich starań jakie dołożyliśmy w trakcie zabezpieczenia kapliczki, bardzo ciężko było przewidzieć zachowanie się pewnych elementów, a to niosło ze sobą ogromne ryzyko niepowodzenia – zaznaczył wspomniany przedstawiciel mińskomazowieckiej firmy. Podjęte działania pozwoliły oddalić latarnię umarłych od ruchy ulicznego. Tym samym możliwości degradacji jej stanu została uległa minimalizacji. – Kontrola stanu i bieżąca konserwacja. Użyliśmy do renowacji bardzo wysokiej jakości materiałów, wiec na pewien czas będzie ona zabezpieczona, natomiast trzeba o niej pamiętać i prowadzić okresowe naprawy, nie dopuszczając do uszkodzeń powodujących poważne zmiany – wskazał odpowiadając na pytanie o bieżące dbanie o stan kapliczki Józef Ciaś. Dodajmy, że prowadząc prace czuł on przede wszystkim odpowiedzialność. – Odpowiedzialność za naszą wspólna historię, bo ten obiekt to nie tylko „przydrożna kapliczka”, ale przede wszystkim zabytek o charakterze sakralnym, których w Polsce jest już coraz mniej. Nie ukrywam, że od strony inżynierskiej prace stanowiły bardzo duże wyzwanie – zauważył koordynator działań. Całkowity koszt ich przeprowadzenia wyniósł około osiemdziesięciu tysięcy złotych. Podjęte i zrealizowane działanie stanowiło wspólną inicjatywę Powiatu Mińskiego i Miasta Mińsk Mazowiecki.(ta)

Dodaj komentarz